Jak działa rekuperacja w samochodzie elektrycznym i ile realnie pozwala zaoszczędzić energii

0
11
Rate this post

Nawigacja:

Po co w ogóle rekuperacja w samochodzie elektrycznym?

Samochód elektryczny wozi ze sobą ograniczoną ilość energii. Zasięg to wprost wynik pojemności baterii i tego, ile energii uda się zużyć na napęd, a ile ucieknie w postaci strat: ciepła, oporów i nieefektywnej jazdy. Rekuperacja ma za zadanie zminimalizować jedno z największych źródeł strat – klasyczne hamowanie.

W napędzie spalinowym przy każdym hamowaniu energia kinetyczna auta zamienia się w ciepło w klockach i tarczach. W samochodzie elektrycznym część tej energii można przekształcić z powrotem w energię elektryczną i odesłać do baterii. Nie jest to proces idealny, ale potrafi wyraźnie poprawić bilans energetyczny, zwłaszcza w mieście.

Skąd tak naprawdę bierze się zasięg w EV

Zasięg samochodu elektrycznego wynika przede wszystkim z trzech grup czynników: pojemności baterii, sprawności układu napędowego oraz sposobu jazdy. Na poziomie fizyki energia z baterii wykorzystywana jest na pokonywanie:

  • oporu toczenia – tarcie opon o nawierzchnię i opory wewnętrzne w układzie napędowym,
  • oporu powietrza – rosnącego gwałtownie wraz z prędkością,
  • bezwładności – czyli przyspieszania masy pojazdu przy każdym ruszeniu i wyjściu z zakrętu.

Dwa pierwsze czynniki są w praktyce „bezzwrotne”. Zużytą energię na opór powietrza czy toczenia uznaje się za nie do odzyskania. Trzeci element – zmiany prędkości – daje już pewne możliwości. Gdy auto zwalnia, jego energia kinetyczna może zostać częściowo przekształcona z powrotem na energię elektryczną poprzez hamowanie rekuperacyjne, zamiast zamienić się w ciepło w hamulcach.

Marnowanie energii w hamulcach vs odzysk w silniku-generatorze

W samochodzie spalinowym podczas hamowania tarcze hamulcowe rozgrzewają się do wysokich temperatur. To skutek przekształcenia energii ruchu auta w ciepło poprzez tarcie. Z punktu widzenia energetycznego to sytuacja zero-jedynkowa: energia wytracona i bezpowrotnie utracona.

Silnik elektryczny działa odwrotnie – gdy jest napędzany przez koła, zachowuje się jak prądnica. Sterownik napędu ustawia odpowiednio pola magnetyczne w uzwojeniach, generując prąd, który płynie z powrotem do baterii. Odczuwalnym efektem dla kierowcy jest moment hamujący, podobny do hamowania silnikiem w samochodzie spalinowym, ale zdecydowanie silniejszy i możliwy do precyzyjnego sterowania.

Odzysk energii nie jest jednak bezstratny. Część energii tracona jest w przewodach, elektronice mocy oraz samej baterii (zjawiska cieplne, rezystancja wewnętrzna). Mimo to bilans jest zdecydowanie korzystniejszy niż w przypadku klasycznego hamowania. Zamiast „wypalać” energię w tarczach, część z niej wraca do akumulatora trakcyjnego.

Rola rekuperacji w całkowitym bilansie energetycznym auta

Bez hamowania rekuperacyjnego zasięg samochodu elektrycznego, zwłaszcza w warunkach miejskich, byłby istotnie niższy. Rekuperacja nie jest „darmowym doładowaniem”, lecz sposobem na odzyskanie części wcześniej zainwestowanej energii w przyspieszanie. Im więcej cykli przyspieszania i hamowania, tym większy potencjał odzysku.

W jeździe miejskiej udział energii odzyskanej z rekuperacji potrafi stanowić zauważalną część całkowitej energii pobranej z baterii. W praktyce wielu kierowców obserwuje, że przy płynnej jeździe po mieście komputer pokładowy pokazuje zużycie energii na poziomie porównywalnym lub niższym niż w cyklu mieszanym, mimo częstych zatrzymań. Dzieje się tak właśnie dzięki odzyskowi podczas hamowania.

Na trasie szybkiego ruchu rekuperacja ma mniejszy udział w bilansie energii, ponieważ hamowań jest mniej, a dominują straty aerodynamiczne. W mieście proporcje odwracają się: opory powietrza są mniejsze, a przewagę zyskuje efektywne gospodarowanie energią kinetyczną.

Przykład z życia: ta sama trasa, dwa style jazdy

Dobrym obrazem roli rekuperacji może być krótka, powtarzalna trasa miejska – na przykład odcinek 15–20 km z kilkunastoma skrzyżowaniami ze światłami. Jeden kierowca jedzie agresywnie: mocne przyspieszanie, gwałtowne hamowania przy użyciu głównie hamulca mechanicznego. Drugi wykorzystuje hamowanie rekuperacyjne: wcześniej odpuszcza pedał przyspieszenia, pozwala autu zwalniać na „silniku” elektrycznym, do hamulca mechanicznego sięgając dopiero przy małych prędkościach.

W pierwszym przypadku komputer pokładowy może pokazać wyraźnie wyższe zużycie energii na 100 km, w drugim – zauważalnie niższe. U jednego kierowcy część energii kinetycznej rozpływa się w ciepło hamulców, u drugiego spora jej część wraca do baterii. Różnice w zużyciu na poziomie kilku kWh/100 km w warunkach typowo miejskich nie należą do rzadkości.

Podstawy techniczne rekuperacji – co faktycznie dzieje się w układzie napędowym

Silnik elektryczny w roli generatora

Silnik trakcyjny w samochodzie elektrycznym jest maszyną odwracalną. W trybie jazdy do przodu pełni funkcję silnika, czyli zamienia energię elektryczną z baterii na moment obrotowy na kołach. Gdy elektronika zmieni sposób jego sterowania, ta sama maszyna zaczyna zachowywać się jak generator – zamienia moment od kół na energię elektryczną.

Przejście z trybu napędu w tryb generatora następuje zwykle w momencie odpuszczenia pedału przyspieszenia lub lekkiego naciśnięcia pedału hamulca, zależnie od filozofii producenta i ustawień rekuperacji. Sterownik mocy odwraca przepływ energii: zamiast dostarczać prąd do silnika, wymusza przepływ prądu z silnika do baterii. Pole magnetyczne wirnika i stojana stawia opór obrotowi, wywołując efekt hamowania odczuwalny przez kierowcę.

Moment hamujący jest proporcjonalny do prądu generowanego przez silnik. Im mocniej system „ściąga” energię z maszyny elektrycznej, tym silniejsze hamowanie. Dzięki temu samochody elektryczne mogą oferować kilka poziomów siły rekuperacji, a w skrajnym trybie one-pedal drive umożliwiać niemal całkowite prowadzenie auta jednym pedałem.

Elektronika mocy i system zarządzania baterią

Za sterowanie przepływem energii w czasie rekuperacji odpowiada głównie inwerter (falownik) oraz system BMS (Battery Management System). Inwerter decyduje, w jaki sposób prąd z generatora (silnika) jest przekształcany na parametry akceptowalne przez baterię, a BMS określa, czy i z jaką mocą akumulator może przyjąć energię w danym momencie.

Bateria trakcyjna ma swoje limity prądowe i napięciowe, uzależnione m.in. od:

  • stanu naładowania (SoC),
  • temperatury ogniw,
  • aktualnego stanu zdrowia (SOH) – stopnia zużycia,
  • parametrów chemicznych zastosowanych ogniw (NMC, LFP itd.).

Z tych względów rekuperacja nie może odbywać się „w nieskończoność” i z dowolną mocą. Przy wysokim stanie naładowania (np. blisko 100% SoC) oraz niskich temperaturach BMS często istotnie ogranicza prądy ładowania, co bezpośrednio przekłada się na słabszą rekuperację. Kierowca odczuwa to jako słabsze hamowanie silnikiem oraz częstsze użycie hamulców mechanicznych.

Elektronika mocy dba też o to, aby nie przekroczyć ograniczeń termicznych. Silnik w trybie generatora nagrzewa się, podobnie jak inwerter. Jeśli temperatura rośnie za mocno – na przykład podczas długich górskich zjazdów – system może płynnie zmniejszać siłę rekuperacji, aby chronić podzespoły.

Jak współpracuje rekuperacja z hamulcami mechanicznymi

Współczesne samochody elektryczne stosują tzw. blended braking, czyli łączone hamowanie rekuperacyjne i mechaniczne. Celem jest uzyskanie dla kierowcy jednego, przewidywalnego „pedału hamulca”, za którym kryje się dynamiczne zarządzanie różnymi źródłami momentu hamującego.

W uproszczeniu przebiega to następująco:

  • przy lekkim odpuszczeniu gazu hamowanie odbywa się wyłącznie poprzez rekuperację (silnik-generator),
  • przy większym wciśnięciu pedału hamulca najpierw maksymalizowana jest rekuperacja w granicach możliwości baterii i napędu,
  • dopiero gdy zapotrzebowanie na siłę hamowania przekracza dostępny moment rekuperacyjny, dołączany jest układ hydrauliczny (tarcze, klocki).

Całość nadzoruje sterownik hamulca, który na podstawie pozycji pedału, prędkości i przyczepności wybiera odpowiedni rozkład między odzyskiem energii a klasycznym hamowaniem. Kierowca zwykle nie odczuwa momentu przejścia, choć w niektórych pojazdach wrażliwsze osoby potrafią wychwycić subtelną różnicę w charakterystyce pedału.

Granice wyłącznie rekuperacyjnego hamowania zależą od modelu samochodu i warunków. Przy niskich prędkościach występuje zwykle naturalny spadek momentu możliwego do wygenerowania przez silnik, dlatego ostatnie metry przed zatrzymaniem i tak obsługują głównie hamulce mechaniczne. Z kolei przy wysokich prędkościach oraz pełnej baterii to właśnie BMS może narzucać ograniczenia.

Rodzaje rekuperacji w autach elektrycznych i ustawienia dostępne dla kierowcy

Tryb jazdy jednym pedałem – one-pedal drive

Tryb one-pedal drive polega na takiej konfiguracji rekuperacji, w której samo odpuszczenie pedału przyspieszenia powoduje wyraźne, a często bardzo mocne hamowanie silnikiem. W wielu modelach EV siła tego hamowania jest na tyle duża, że w ruchu miejskim kierowca praktycznie nie dotyka klasycznego pedału hamulca poza sytuacjami awaryjnymi.

Rozwiązanie to ma kilka istotnych zalet. Po pierwsze, sprzyja wysokiemu udziałowi energii odzyskanej – kierowca instynktownie wcześniej odpuszcza pedał przyspieszenia i reguluje dystans do poprzedzającego auta precyzyjnym „dozowaniem” gazu. Po drugie, upraszcza obsługę: w korku czy w warunkach miejskich jazda jednym pedałem jest dla wielu osób mniej męcząca niż ciągłe przenoszenie stopy między pedałami.

Z drugiej strony nie każdy akceptuje taką charakterystykę. Mocna rekuperacja przy każdorazowym odpuszczeniu gazu może być męcząca na autostradzie albo na drogach o płynnym ruchu, gdzie zmiany prędkości są rzadkie. Pasażerowie, którzy nie są przyzwyczajeni do one-pedal drive, mogą początkowo odczuwać dyskomfort, jeśli kierowca zbyt gwałtownie „pływa” pedałem.

Rekuperacja stopniowa i wielostopniowa

Wielu producentów stosuje podejście z kilkoma poziomami rekuperacji – od niemal swobodnego „żeglowania” (bardzo słabe hamowanie silnikiem) po tryb z wyraźnym hamowaniem po odpuszczeniu gazu. Przełączanie między poziomami odbywa się zazwyczaj za pomocą łopatek przy kierownicy lub menu w systemie infotainment.

Typowe poziomy można opisać następująco:

  • Minimalna rekuperacja – auto po odpuszczeniu gazu niemal swobodnie toczy się, przypominając samochód spalinowy na wysokim biegu; przydaje się na autostradach i drogach ekspresowych.
  • Średnia rekuperacja – kompromis między komfortem a odzyskiem energii; sprawdza się na drogach podmiejskich z umiarkowaną liczbą skrzyżowań.
  • Mocna rekuperacja – duży moment hamujący już po odjęciu gazu; najczęściej wybierana do jazdy miejskiej i górskich serpentyn.

W praktyce kierowca może dopasować poziom rekuperacji do konkretnej trasy. Na przykład w mieście przy intensywnym ruchu tryb z mocną rekuperacją zwiększy odzysk energii i zmniejszy zużycie klocków hamulcowych. Na równej drodze szybkiego ruchu umiarkowany lub niski poziom rekuperacji pozwoli natomiast utrzymywać prędkość bez konieczności ciągłego „pilnowania” pedału.

Automatyczne sterowanie rekuperacją przez systemy wspomagające

Część nowoczesnych pojazdów elektrycznych oferuje tryb automatycznej rekuperacji, sterowany na podstawie danych z radaru, kamer oraz systemu nawigacji. W takim wariancie elektronika sama decyduje, kiedy i jak mocno „ściągnąć” auto hamowaniem silnikiem, aby zachować odpowiedni dystans czy dostosować prędkość do ograniczeń na danym odcinku.

Przykładowo, gdy radar wykryje wolniej jadący pojazd przed nami, system zwiększa rekuperację po odpuszczeniu gazu, tak aby płynnie zmniejszyć prędkość bez użycia hamulców mechanicznych. Z kolei gdy droga jest pusta, poziom rekuperacji może być ograniczony, aby zminimalizować niepotrzebne zwalnianie przy każdej drobnej korekcie pedału przyspieszenia.

W wersjach bardziej zaawansowanych system potrafi korzystać z danych topograficznych: przed zjazdem z długiego wzniesienia stopniowo zwiększa rekuperację, a przed podjazdem pozwala autu „rozbujać się” z górki przy słabszym hamowaniu silnikiem. Kierowca, który jedzie z włączonym tempomatem adaptacyjnym, ma wtedy wrażenie, że samochód sam „czyta” drogę i ruch przed nim, a zużycie energii spada bez dodatkowego wysiłku.

Tego typu automatyka nie zawsze działa jednak zgodnie z oczekiwaniami użytkownika. Zdarza się, że system zbyt wcześnie rozpoczyna hamowanie rekuperacyjne, przez co samochód zwalnia bardziej, niż kierowca by sobie życzył. Dlatego wielu producentów umożliwia szybkie przełączenie z trybu automatycznego na ręczny, np. łopatkami przy kierownicy, tak aby w sytuacjach wymagających większej precyzji przejąć bezpośrednią kontrolę.

Przy dłuższym obyciu z danym samochodem część kierowców dochodzi do hybrydowego modelu korzystania z rekuperacji: w znanych warunkach (np. codzienny dojazd do pracy tą samą trasą) wolą stały, przewidywalny poziom hamowania silnikiem, natomiast podczas nieznanych tras lub w korkach dopuszczają tryb automatyczny, który dopasowuje się do zmiennego otoczenia.

Niezależnie od wybranej konfiguracji, cel pozostaje wspólny: jak największą część wytracanego pędu zamienić z powrotem w energię w akumulatorze, przy zachowaniu komfortu i poczucia kontroli po stronie kierowcy. Świadome korzystanie z różnych poziomów i trybów rekuperacji zwykle przekłada się na mniejsze zużycie energii w cyklu mieszanym i dłuższą żywotność hamulców mechanicznych.

Zbliżenie na czerwony zacisk hamulcowy Brembo i aluminiową felgę
Źródło: Pexels | Autor: Jordan Rushton

Kiedy rekuperacja działa najlepiej, a kiedy jej skuteczność spada

Skuteczność odzysku energii zależy wprost od warunków jazdy i parametrów technicznych pojazdu. Te same podzespoły w jednym scenariuszu potrafią odzyskać znaczną część energii, a w innym – praktycznie nie mają pola do popisu.

Jazda miejska z częstymi hamowaniami

Środowiskiem, w którym rekuperacja najczęściej „zarabia na siebie”, jest ruch miejski. Częste dojazdy do świateł, zwalnianie przed przejściami dla pieszych, rondami czy zatoczkami autobusowymi generują wiele okazji do odzysku energii.

Typowe cechy sprzyjającej rekuperacji jazdy miejskiej to:

Dobrym uzupełnieniem będzie też materiał: Ładowarki depotowe do autobusów elektrycznych – przegląd typów i zastosowań — warto go przejrzeć w kontekście powyższych wskazówek.

  • prędkości rzędu 40–60 km/h,
  • umiarkowane przyspieszenia i hamowania,
  • liczne odcinki „dojazdowe” – odpuszczanie gazu z wyprzedzeniem, a nie gwałtowne hamowanie pod samym skrzyżowaniem.

Przy takim profilu jazdy istotna część energii kinetycznej może zostać przekształcona z powrotem w energię elektryczną. Kierowcy, którzy płynnie planują manewry, potrafią dojść do sytuacji, w której hamulce mechaniczne w mieście są potrzebne sporadycznie – głównie do pełnego zatrzymania przy ostatnich kilku kilometrach na godzinę.

Ruch podmiejski i drogi krajowe

Na drogach o płynnym ruchu, z prędkościami około 70–90 km/h, pole do rekuperacji jest mniejsze niż w centrum miasta, ale nadal zauważalne. Hamowania jest zwykle mniej, jednak każde wytracanie prędkości przed skrzyżowaniem, zakrętem o ograniczonej widoczności czy wyprzedzającym pojazdem poprzedzającym może zostać częściowo „przejęte” przez napęd.

Najwięcej zyskuje się wtedy, gdy kierowca jedzie przewidująco. Zmniejszanie prędkości rozpoczęte wcześniej – lekkim odpuszczeniem gazu i ustabilizowaniem rekuperacji – jest zwykle efektywniejsze energetycznie niż późne, krótkie i ostre hamowanie. Z punktu widzenia fizyki suma energii do wytracenia jest co prawda zbliżona, lecz w długotrwałym hamowaniu rekuperacyjnym łatwiej utrzymać układ napędowy w obszarze wysokiej sprawności.

Autostrady i drogi ekspresowe

Przy prędkościach autostradowych odzysk energii ma na ogół ograniczone znaczenie. Jeśli ruch płynie równomiernie i kierowca nie musi często zwalniać, rekuperacja pojawia się rzadko i ma niewielki udział w bilansie energetycznym przejazdu.

Wyjątkiem mogą być odcinki z licznymi zjazdami ze wzniesień lub dynamiczny ruch, w którym dochodzi do częstego „rozciągania się” i „ściskania” kolumn pojazdów. W takich warunkach przewidujący kierowca, korzystający z umiarkowanej rekuperacji zamiast gwałtownych hamowań, jest w stanie częściowo zrekompensować dodatkowe zużycie energii wynikające z jazdy w stylu „start–stop” przy wysokich prędkościach.

Zjazdy górskie i tereny pagórkowate

Zjazdy z większych wzniesień są sytuacjami, w których potencjalny odzysk energii jest bardzo duży. Energia potencjalna masy samochodu, która w pojeździe spalinowym zamienia się głównie w ciepło hamulców, w aucie elektrycznym może zostać w znacznym zakresie doładowana do baterii.

Przy długich górskich zjazdach w praktyce pojawiają się jednak ograniczenia, o których była mowa wcześniej:

  • gdy akumulator jest blisko pełna, BMS ogranicza rekuperację,
  • przy długotrwałym, intensywnym hamowaniu rośnie temperatura silnika i inwertera, co może prowadzić do redukcji mocy odzysku.

Dlatego w górach często zaleca się rozpoczynanie dłuższych zjazdów z akumulatorem nie na 100%, ale z pewnym „marginesem” pojemności. Wtedy system ma zapas możliwości przyjmowania energii i przez dłuższy czas utrzymuje stabilną, przewidywalną siłę hamowania rekuperacyjnego, zmniejszając obciążenie hamulców mechanicznych.

Niskie temperatury i przechłodzona bateria

Chłód jest jednym z głównych czynników, które obniżają sprawność rekuperacji. Gdy ogniwa są zimne, ich wewnętrzna rezystancja rośnie, a akumulator staje się mniej „chętny” do przyjmowania wysokich prądów ładowania. BMS reaguje ograniczeniem dopuszczalnej mocy rekuperacji.

W praktyce objawia się to m.in. tym, że:

  • po nocnym postoju w niskich temperaturach pojawia się na zegarach informacja o ograniczonej rekuperacji,
  • auto słabiej hamuje po odpuszczeniu gazu i częściej korzysta z hamulców mechanicznych,
  • w miarę rozgrzewania się baterii podczas jazdy lub ładowania, dostępna moc rekuperacji rośnie.

Niektórzy producenci ograniczają wpływ niskich temperatur poprzez aktywne podgrzewanie baterii, np. w trakcie nawigowania do szybkiej ładowarki lub po włączeniu określonego trybu jazdy. Pośrednio korzysta na tym także rekuperacja, ponieważ rozgrzane ogniwa mogą bezpiecznie przyjmować wyższe prądy.

Wysoki stan naładowania akumulatora

Im bliżej 100% SoC, tym mniejsze pole dla rekuperacji. Dla bezpieczeństwa i żywotności ogniw BMS przy wysokim stanie naładowania:

  • istotnie ogranicza maksymalny prąd ładowania,
  • czasem całkowicie blokuje rekuperację przy określonych prędkościach.

Jazda po mieście tuż po naładowaniu baterii „pod korek” jest więc zwykle okresem, w którym kierowca będzie bardziej polegał na hamulcach mechanicznych. W miarę zużywania energii w trakcie podróży możliwości odzysku rosną, co często odczuwalne jest jako stopniowy powrót do „normalnej” siły hamowania silnikiem.

W codziennym użytkowaniu prowadzi to do praktycznego kompromisu: dojazdy miejskie część osób rozpoczyna z SoC rzędu 70–80%, co zwykle zapewnia dobrą dostępność rekuperacji i jednocześnie nie skraca życia akumulatora tak, jak długotrwałe utrzymywanie go na absolutnym maksimum.

Ile energii rekuperacja realnie pozwala zaoszczędzić – szacunki i przykłady

Nominalnie rekuperacja wygląda bardzo atrakcyjnie – energia, która w tradycyjnym układzie hamulcowym jest tracona w całości, w samochodzie elektrycznym trafia z powrotem do akumulatora. Po uwzględnieniu sprawności poszczególnych elementów rzeczywisty bilans jest jednak bardziej zniuansowany.

Dlaczego nie da się „odzyskać wszystkiego”

Każde przekształcenie energii wiąże się z pewnymi stratami. W łańcuchu rekuperacji występuje ich kilka:

  • silnik pracujący jako generator ma określoną sprawność (zwykle wysoka, ale nie 100%),
  • inwerter i elektronika mocy zamieniają energię z pewnymi stratami cieplnymi,
  • akumulator przy ładowaniu także nie jest idealny – część energii zamienia się w ciepło w ogniwach.

Jeśli zsumuje się te czynniki, uzyskuje się sprawność cyklu „od energii kinetycznej do energii zmagazynowanej w baterii” rzędu kilkudziesięciu procent. Dokładne wartości różnią się zależnie od konstrukcji, ale odzysk — w skali całego pojazdu — jest z natury rzeczy niepełny. Z punktu widzenia kierowcy istotne jest jednak to, że bez rekuperacji cała ta energia zostałaby bezpowrotnie utracona.

Dla osób chcących uporządkować temat rekuperacji i szerzej zrozumieć więcej o motoryzacja w wydaniu elektrycznym, przydatne bywa spojrzenie na bilans energetyczny nie tylko z perspektywy jednego odcinka, lecz całych tygodni czy miesięcy eksploatacji.

Udział rekuperacji w typowym zużyciu energii

Przybliżenie udziału rekuperacji bywa trudne bez dostępu do danych z komputera pokładowego, ale można posłużyć się ogólnymi zakresami. W wielu autach elektrycznych, w zależności od sposobu eksploatacji, odzysk energii w cyklu mieszanym może odpowiadać:

  • w ruchu głównie autostradowym – jedynie za kilka procent przejechanego dystansu „zaoszczędzonego” względem scenariusza bez rekuperacji,
  • w normalnym ruchu miejskim i podmiejskim – często osiąga lub przekracza kilkanaście procent,
  • w warunkach intensywnego hamowania, np. w bardzo zatłoczonym centrum lub w terenie górskim – może mieć jeszcze większy udział w bilansie.

Trzeba przy tym rozróżnić dwa pojęcia. Z jednej strony jest ilość energii odzyskanej – którą niektórzy producenci pokazują na wykresach w aplikacjach lub na ekranach w aucie – z drugiej spadek zużycia energii na 100 km w stosunku do jazdy bez rekuperacji. Drugi parametr jest z perspektywy kierowcy kluczowy, lecz rzadko podawany wprost, bo wymagałby zestawienia z trudnym do zdefiniowania scenariuszem referencyjnym.

Przykładowe scenariusze z życia kierowcy

W praktyce wielu użytkowników obserwuje, że:

  • regularne korzystanie z mocniejszej rekuperacji w mieście pozwala uzyskać niższe zużycie energii na trasie dom–praca–dom niż jazda z minimalnym hamowaniem silnikiem i częstym użyciem hamulców mechanicznych,
  • na trasach szybkiego ruchu różnice w zużyciu energii przy różnych ustawieniach rekuperacji są znacznie mniejsze, o ile kierowca nie prowokuje częstych zmian prędkości.

Przykład codzienny wygląda niekiedy tak: osoba dojeżdżająca 15 km przez centrum aglomeracji, z licznymi światłami i przejściami dla pieszych, przy płynnej jeździe jednym pedałem uzyskuje średnie zużycie energii w dolnym zakresie typowym dla danego modelu. Gdy ta sama trasa pokonywana jest w stylu „gaz–hamulec”, z późnym hamowaniem i częstym sięganiem po pedał hamulca, średni wynik rośnie, mimo że całkowita prędkość przejazdu nie zmienia się istotnie.

Wpływ stylu jazdy na wykorzystanie rekuperacji

Styl jazdy decyduje o tym, czy system ma w ogóle szansę skutecznie zadziałać. Rozsądne wykorzystanie rekuperacji nie sprowadza się do ustawienia jak najmocniejszego poziomu hamowania silnikiem i zapominania o reszcie. W praktyce liczy się kilka nawyków:

  • wczesne odpuszczanie gazu przed miejscami, w których i tak trzeba będzie zwolnić lub się zatrzymać,
  • utrzymywanie dystansu, który umożliwia płynną korektę prędkości bez gwałtownych, krótkich hamowań,
  • rozsądny dobór poziomu rekuperacji do charakteru trasy, tak aby nie generować niepotrzebnych cykli „hamowanie–ponowne przyspieszanie”.

Jeżeli kierowca ustawi bardzo agresywną rekuperację i jedzie w sposób, który wymusza częste ponowne dodawanie gazu tylko po to, aby skompensować zbyt mocne hamowanie po odjęciu pedału, efekt może być odwrotny od zamierzonego. Układ napędowy będzie wykonywał niepotrzebnie wiele cykli „odzysk–oddanie”, w których każdorazowo występują straty.

Rekuperacja a zużycie elementów mechanicznych

Oszczędność energii to tylko jedna strona medalu. Drugą jest zmniejszenie obciążenia hamulców mechanicznych. W samochodach elektrycznych eksploatowanych intensywnie w mieście tarcze i klocki często zużywają się znacznie wolniej niż w pojazdach spalinowych o podobnej masie.

Jeżeli większość codziennych zwolnień obsługuje napęd elektryczny, hamulce hydrauliczne pracują głównie awaryjnie i w ostatniej fazie zatrzymania. W dłuższej perspektywie oznacza to:

  • rzadsze wymiany klocków i tarcz,
  • mniejszą ilość pyłu hamulcowego, co ma znaczenie dla jakości powietrza, szczególnie w centrach miast,
  • częstsze znaczenie aspektu konserwacyjnego (zapobieganie korozji elementów mało używanych) niż czysto eksploatacyjnego zużycia.

Nie jest to bezpośrednio „oszczędzona energia”, ale wymierna korzyść ekonomiczna i środowiskowa, ściśle powiązana z efektywną pracą systemu rekuperacji.

Ograniczenia i zmienność wyników w realnej eksploatacji

Szacunki potencjalnej oszczędności dzięki rekuperacji mają charakter orientacyjny i silnie zależą od warunków, które zmieniają się nie tylko między kierowcami, ale też z dnia na dzień. Na wynik wpływają m.in.:

  • temperatura otoczenia i stopień rozgrzania baterii,
  • aktualny stan naładowania akumulatora,
  • topografia trasy i natężenie ruchu,
  • masa pojazdu (łącznie z pasażerami i ładunkiem),
  • indywidualny styl jazdy, w tym przewidywanie sytuacji na drodze.

Ten sam model samochodu, prowadzony przez tę samą osobę, na pozornie identycznej trasie dom–praca–dom może wykazywać istotnie różne poziomy odzysku energii tylko z powodu innych korków, odmiennych warunków pogodowych lub tego, że danego dnia pojazd rozpoczynał podróż z bardziej naładowaną lub wychłodzoną baterią.

Przy porównywaniu opinii użytkowników w internecie łatwo trafić na skrajnie różne deklaracje – od stwierdzeń, że rekuperacja „daje drugie tyle zasięgu”, po głosy, że „nic nie daje”. Zwykle prawda leży pośrodku. W typowej eksploatacji miejskiej system odzysku energii pomaga utrzymać zużycie bliżej dolnego zakresu typowego dla danego modelu, a w trasie autostradowej jego wpływ jest mocno ograniczony. Bez znajomości warunków jazdy, temperatur i stylu prowadzenia bezpośrednie porównywanie liczb z cudzych ekranów bywa w gruncie rzeczy mało miarodajne.

Przybliżając skalę korzyści, producenci i niezależne testy wskazują często orientacyjne widełki. Dla jazdy miejskiej oszczędność zużycia energii dzięki rekuperacji można nierzadko szacować na kilkanaście procent względem hipotetycznego scenariusza, w którym całe hamowanie odbywa się wyłącznie na tarczach. W terenie górskim ten efekt bywa jeszcze silniejszy, bo duża część energii potencjalnej przy zjazdach zamienia się z powrotem w energię w akumulatorze. Z kolei w stabilnej jeździe z wysoką, niemal stałą prędkością system ma po prostu mniej okazji, aby cokolwiek odzyskać.

Dla kierowcy użytecznym punktem odniesienia może być obserwacja własnego zużycia energii przy zbliżonych warunkach jazdy, ale z różnym podejściem do rekuperacji. Przykładowo, tydzień dojazdów do pracy z płynnym wytracaniem prędkości i wcześniej odpuszczanym pedałem przyspieszenia można zestawić z tygodniem jazdy bardziej „impulsywnej”. Różnice rzędu kilku kilowatogodzin na 100 km nie są wyjątkowe, choć ich skala będzie zależała od konkretnego auta i miasta. Takie porównanie, wykonane na własnym samochodzie, daje zwykle bardziej użyteczny obraz niż nawet najbardziej szczegółowe dane katalogowe.

Finalnie rekuperacja jest jednym z tych elementów napędu elektrycznego, który łączy aspekt energetyczny, komfortowy i eksploatacyjny. Dobrze wykorzystana zwiększa realny zasięg, odciąża hamulce mechaniczne i pozwala prowadzić auto płynniej. Nie jest „magazynem darmowej energii”, lecz narzędziem, które – przy świadomej jeździe i zrozumieniu jego ograniczeń – pomaga znacznie lepiej zagospodarować to, co w samochodzie i tak już zostało zainwestowane w rozpędzenie pojazdu.

Ile energii rekuperacja może odzyskać w typowych sytuacjach drogowych

Aby osadzić działanie rekuperacji w liczbach, przydatne są proste scenariusze. Nie oddają one całej złożoności ruchu drogowego, ale pozwalają lepiej wyobrazić sobie rząd wielkości zysków energetycznych.

Miejskie dojazdy z częstym zatrzymywaniem się

Samochód elektryczny o masie około 1,7–2 ton, poruszający się po mieście z prędkościami rzędu 50 km/h, ma w danym momencie zmagazynowaną w ruchu energię kinetyczną odpowiadającą kilku dziesiątym kilowatogodziny. Każde hamowanie z takich prędkości do zera to potencjalne kilkadziesiąt watogodzin do „odzyskania”, ale tylko w części, bo układ nie jest idealnie sprawny.

Jeżeli kierowca w godzinach szczytu pokonuje kilkunastokilometrową trasę z kilkudziesięcioma cyklami przyspieszenie–hamowanie, suma tych „drobnych” porcji energii zaczyna być zauważalna. Przy założeniu, że rekuperacja przejmuje większość hamowań, w rachunku dobowym można osiągać redukcję zużycia rzędu kilku kilowatogodzin na każde 100 kilometrów w stosunku do jazdy, w której większość energii kinetycznej byłaby tracona na tarczach.

W praktyce przekłada się to często na różnice w zasięgu liczone w kilkunastu–kilkudziesięciu kilometrach na jednym ładowaniu dla aut miejskich i kompaktowych. Nie jest to „darmowe podwojenie” zasięgu, lecz istotna korekta, która decyduje, czy konieczne będzie doładowanie w ciągu dnia, czy dopiero wieczorem w domu.

Trasy podmiejskie i drogi krajowe

Na drogach o płynniejszym ruchu, z umiarkowaną prędkością rzędu 70–90 km/h, udział rekuperacji jest mniejszy niż w gęstym centrum, ale wciąż odczuwalny. Kluczowa jest liczba sytuacji wymagających wyraźniejszego wytracenia prędkości: skrzyżowania, ronda, ograniczenia prędkości, wolniejsze pojazdy.

Dla przykładowej trasy 50–60 km z kilkunastoma miejscami, w których trzeba zwolnić z prędkości przelotowej do kilkudziesięciu kilometrów na godzinę lub zatrzymać się, udział energii odzyskanej bywa wypadkową dwóch czynników: topografii i stylu jazdy. Przy przewidywalnym, płynnym prowadzeniu, z wyprzedzającym odpuszczaniem pedału przyspieszenia, można zwykle liczyć na kilka–kilkanaście procent odzysku względem scenariusza „wszystko na hamulcach”.

Jeżeli natomiast kierowca utrzymuje wysoką, stałą prędkość i hamuje głównie awaryjnie lub tuż przed przeszkodą, rekuperacja ma mniej okazji do pracy. W skrajnym przypadku, gdy jazda jest niemal pozbawiona hamowań (np. rzadkie zjazdy z drogi ekspresowej, ruch o niewielkim natężeniu), procent energii odzyskanej może być symboliczny.

Autostrada i drogi ekspresowe

Przy prędkościach autostradowych rekuperacja z reguły schodzi na dalszy plan. Głównym składnikiem zużycia staje się pokonanie oporów powietrza, które rosną z kwadratem prędkości. Układ odzysku energii może w takich warunkach „odrobić” jedynie skutki koniecznych zwolnień: korków, zatorów przed węzłami, nagłych zmian ograniczeń prędkości.

W typowej, płynnej jeździe autostradowej kierowcy, którzy obserwują statystyki pokładowe, często widzą udział rekuperacji na poziomie kilku procent energii zużytej w danym odcinku. Jeżeli jednak na trasie pojawią się powtarzające się spowolnienia (tzw. fala hamowania) i jazda przeplata się z odcinkami 100–120 km/h, udział ten rośnie, choć zwykle nie osiąga wartości znanych z jazdy stricte miejskiej.

Ważna konsekwencja: przy wysokich, stałych prędkościach, gra toczy się bardziej o unikanie niepotrzebnych przyspieszeń, niż o „łapanie” energii z hamowań. Rekuperacja jest tu raczej „siatką bezpieczeństwa” zmniejszającą straty, a nie zasadniczym narzędziem wydłużania zasięgu.

Zjazdy w terenie górskim

Szczególnym przypadkiem są długie zjazdy w górach. Samochód elektryczny, opuszczając odcinek o istotnej różnicy wysokości, dysponuje sporą energią potencjalną, którą przy rekuperacji można w dużej części zamienić z powrotem w energię elektryczną.

Na wielokilometrowych zjazdach, gdzie auto przez długi czas wytraca prędkość lub ją utrzymuje bez użycia pedału przyspieszenia, poziom odzysku energii potrafi w niektórych modelach zbliżyć się do maksymalnych możliwości układu. Na wskaźnikach zużycia energii na 100 km widać wówczas bardzo niskie, a niekiedy wręcz ujemne wartości na krótkich odcinkach, co odzwierciedla chwilowe „doładowywanie” baterii.

W takich warunkach rekuperacja pełni jednocześnie funkcję zasadniczego sposobu kontroli prędkości i hamowania silnikiem. Hamulce mechaniczne służą wtedy głównie do korygowania prędkości przy mniejszych prędkościach i w końcowej fazie zatrzymywania się. W bilansie całej podróży górskiej korzyść energetyczna potrafi być bardzo wyraźna, zwłaszcza gdy trasa obejmuje wiele dłuższych zjazdów.

Zbliżenie na tarczę hamulcową i zacisk w układzie hamulcowym auta
Źródło: Pexels | Autor: Erik Mclean

Typowe ograniczenia sprawności rekuperacji i ich konsekwencje dla zasięgu

Choć rekuperacja potrafi wyglądać efektownie na wykresach na ekranie, zysk energetyczny nie jest bezwarunkowy. Sam system ma swoje granice fizyczne i programowe, które w codziennej eksploatacji przekładają się na mniej lub bardziej zauważalne zmiany zachowania auta.

Ograniczenia przy wysokim stanie naładowania akumulatora

Gdy akumulator trakcyjny jest bliski pełnego naładowania, jego zdolność przyjmowania dodatkowej energii maleje. Producenci, chroniąc baterię przed przeładowaniem, stopniowo ograniczają maksymalną moc rekuperacji, a w pewnych zakresach wręcz ją wyłączają.

Efekt dla kierowcy bywa odczuwalny zwłaszcza po ruszeniu w trasę tuż po zakończonym ładowaniu do 100%. Auto, które zwykle mocno wytraca prędkość po odpuszczeniu pedału przyspieszenia, nagle zaczyna „lecieć” dalej, a hamulec mechaniczny musi częściej przejmować rolę rekuperacji.

W takim scenariuszu nie tylko rośnie chwilowe zużycie energii na pierwszych kilometrach, ale także statystyki odzysku energii z całej podróży mogą być wyraźnie niższe niż w dniu, gdy podróż rozpoczęto z akumulatorem naładowanym do niższego poziomu. Przekłada się to na różnice w zasięgu, które nie wynikają z samej trasy, lecz z „kondycji” baterii na starcie.

Wpływ temperatury otoczenia i stanu termicznego baterii

Bateria litowo-jonowa ma określony przedział temperatur, w którym najchętniej przyjmuje i oddaje energię. Przy niskich temperaturach jej możliwości przyjęcia wysokiej mocy ładowania, w tym energii z rekuperacji, są ograniczane przez układy zabezpieczające.

W zimie wiele samochodów elektrycznych zaraz po ruszeniu pokazuje na wskaźnikach jedynie fragment skali rekuperacji. Dopiero po kilku–kilkunastu kilometrach, gdy bateria zostanie dogrzana przez pracę napędu i ewentualnie system zarządzania termicznego, maksymalny poziom rekuperacji powraca. Do tego momentu znaczna część hamowań odbywa się konwencjonalnie, a potencjał odzysku energii pozostaje niewykorzystany.

Analogicznie, w bardzo wysokich temperaturach, przy mocno nagrzanych ogniwach, system może ograniczać zarówno moc ładowania na szybkiej ładowarce, jak i moc odzysku energii. Tu jednak w codziennym ruchu drogowego wpływ jest zwykle mniejszy niż zimą, bo napęd i układ chłodzenia mają więcej możliwości odprowadzania ciepła przy wyższych temperaturach otoczenia.

Ograniczenia mocy i przyczepności kół

Rekuperacja jest w istocie „odwróconym przyspieszaniem”. Tak jak nie da się przyspieszać w nieskończoność z maksymalną mocą z uwagi na przyczepność i bezpieczeństwo, tak samo hamowanie za pomocą silnika elektrycznego ma swoje granice.

Jeżeli kierowca nagle odpuści pedał przyspieszenia przy wysokiej prędkości, system rekuperacji zadziała do poziomu, który elektronika uzna za bezpieczny z punktu widzenia przyczepności kół i stabilności auta. Na śliskiej nawierzchni (śnieg, lód, mokre liście) sterownik potrafi szybko ograniczyć moment hamujący, aby nie doprowadzić do uślizgu kół napędzanych. Część hamowania musi wtedy przejąć układ hydrauliczny, wyposażony w ABS i systemy stabilizacji toru jazdy.

W skrajnych warunkach drogowych faktyczna moc rekuperacji aktywnie „podąża” za przyczepnością. Stąd różnice w odczuciach kierowcy między suchym, ciepłym asfaltem a zimową, oblodzoną nawierzchnią przy tych samych ustawieniach trybu jazdy.

Straty na konwersjach energii

Każde przekształcenie energii w samochodzie odbywa się z pewnymi stratami. Energia kinetyczna pojazdu podczas rekuperacji jest zamieniana na energię elektryczną w silniku działającym jako generator, następnie transportowana przez elektronikę mocy do baterii, a później z powrotem pobierana i znów zamieniana na energię mechaniczną w trakcie przyspieszania.

Sumaryczna sprawność takiego „kółka” bywa wysoka, ale nie jest stuprocentowa. Dlatego pojazd, który często wpada w krótkie cykle „mocne przyspieszenie – mocne hamowanie rekuperacyjne – znów przyspieszenie”, będzie zużywał więcej energii niż ten, który jedzie możliwie równym tempem, z rzadkimi i łagodnymi korektami prędkości. Nawet jeżeli wykres „odzyskanej energii” na ekranie wygląda imponująco, nie oznacza to automatycznie maksymalnej oszczędności energii na 100 km.

Praktyczne podejście do rekuperacji z perspektywy kierowcy

System odzysku energii w samochodzie elektrycznym działa w tle, ale to sposób korzystania z pedałów przyspieszenia i hamulca decyduje, czy jego potencjał będzie wykorzystany racjonalnie. Chodzi mniej o „polowanie na paski rekuperacji” na ekranie, bardziej o dostosowanie nawyków.

Dobór trybu rekuperacji do rodzaju trasy

W wielu modelach kierowca może wybierać spośród kilku poziomów hamowania silnikiem albo korzystać z trybu automatycznego. Przydatne jest proste rozróżnienie:

  • Ruch miejski z częstymi zatrzymaniami – zwykle sprawdza się wyższy poziom rekuperacji, bo ułatwia jazdę jednym pedałem i skutecznie zamienia liczne hamowania na odzysk energii.
  • Trasy podmiejskie i drogi krajowe – umiarkowany poziom hamowania silnikiem pozwala na płynne toczenie się pojazdu po odpuszczeniu gazu, jednocześnie zapewniając istotny udział rekuperacji przy dłuższych dojazdach do skrzyżowań czy rond.
  • Jazda autostradowa – wielu kierowców wybiera wówczas słabszą rekuperację lub tryb „żeglowania”, w którym auto długo się toczy. Zyski z odzysku energii są tu mniejsze, a kluczową rolę odgrywa możliwie stabilna prędkość.

Dobrym wskaźnikiem jest subiektywne wrażenie „ciągnięcia” auta po odpuszczeniu pedału. Jeżeli zwalnianie jest tak mocne, że kierowca często musi ponownie dodawać gazu tylko po to, by skompensować wcześniejsze wytracenie prędkości, poziom rekuperacji może być zbyt wysoki na daną trasę.

Współpraca z tempomatem adaptacyjnym i asystentami jazdy

Nowocześniejsze samochody elektryczne integrują rekuperację z tempomatem adaptacyjnym, asystentami jazdy w korku oraz systemami rozpoznawania znaków. Gdy auto samo wytraca prędkość przed poprzedzającym pojazdem lub zbliżającym się ograniczeniem, w pierwszej kolejności wykorzystywany jest napęd elektryczny w trybie generatora, a dopiero w dalszej kolejności hamulce mechaniczne.

Skuteczność takiego rozwiązania zależy jednak od kalibracji i warunków drogowych. Jeżeli system reaguje zbyt późno i wymusza częste, gwałtowne zwolnienia, część hamowań i tak trafi na tarcze, a potencjał rekuperacji pozostanie częściowo niewykorzystany. Kierowca ma wówczas do wyboru albo zaakceptować ten styl, albo przejąć większą część kontroli i wcześniej odpuszczać pedał przyspieszenia, „podpowiadając” elektronice, że zbliża się moment zwolnienia.

Interpretacja wskazań komputera pokładowego

Wiele aut pokazuje wykresy obrazujące chwilowy przepływ energii oraz podsumowanie „energii odzyskanej” w danym odcinku. Takie dane są pomocne, ale wymagają spokojnego odczytania. Wysoki słupek odzysku na krótkim odcinku niekoniecznie świadczy o ogólnej oszczędności – może być sygnałem wcześniejszego, nieco zbyt dynamicznego przyspieszenia.

Bardziej miarodajne są średnie wartości zużycia energii na 100 km w dłuższym okresie (np. tydzień lub miesiąc) dla zbliżonych tras i warunków. Porównując takie okresy, można zobaczyć, czy zmiana nawyków – np. wcześniejsze odpuszczanie gazu i wyższy poziom rekuperacji w mieście – faktycznie obniżyła średnie zużycie, czy jedynie „upiększyła” wykres odzysku bez realnego zysku w zasięgu.

Dobrym podejściem jest traktowanie danych o rekuperacji jako narzędzia do weryfikacji własnych przyzwyczajeń, a nie celu samego w sobie. Jeżeli po krótkim okresie świadomej jazdy zużycie energii na zbliżonych trasach faktycznie spada, można przyjąć, że sposób korzystania z rekuperacji jest sensowny. Gdy natomiast różnice mieszczą się w granicach błędu wynikającego z pogody, stylu jazdy innych kierowców czy objazdów, nie ma podstaw, by wyciągać daleko idące wnioski tylko na podstawie „ładnych” wykresów odzysku.

Przy dłuższej eksploatacji samochodu elektrycznego stopniowo pojawia się pewna „intuicja energetyczna”. Kierowca zaczyna rozpoznawać odcinki, na których lepiej pozwolić autu się toczyć, i miejsca, gdzie korzystniej jest wcześniej odpuścić pedał przyspieszenia i „postawić” samochód na rekuperację. Zwykle nie chodzi o spektakularne różnice w zasięgu na pojedynczym przejeździe, lecz o sumę małych oszczędności, które składają się na odczuwalnie niższe zużycie energii w skali roku.

Na koniec warto zerknąć również na: Napęd elektryczny w trybie holowania przyczepy – co dzieje się „pod spodem” — to dobre domknięcie tematu.

W praktyce największe korzyści przynosi połączenie kilku elementów: rozsądnego tempa jazdy, przewidywania sytuacji na drodze, dopasowania poziomu rekuperacji do warunków oraz akceptacji, że nie każda utracona energia da się odzyskać. Kierowca, który przestaje traktować rekuperację jak „magiczny sposób na darmowe kilowatogodziny”, a zaczyna ją postrzegać jako jedno z narzędzi do efektywnej jazdy, zwykle uzyskuje stabilniejsze i bardziej powtarzalne wyniki zużycia.

Rekuperacja w samochodzie elektrycznym nie zastępuje rozsądnego stylu jazdy, ale bardzo dobrze go uzupełnia. Pozwala odzyskać znaczącą część energii, która w aucie spalinowym bezpowrotnie zamieniłaby się w ciepło na tarczach hamulcowych, dzięki czemu realny zasięg przy codziennym użytkowaniu przeważnie rośnie, a różnica między jazdą „zgodnie z prądem” a stylem opartym na gwałtownych przyspieszeniach i hamowaniach staje się wyraźnie widoczna.

Kluczowe Wnioski

  • Rekuperacja w samochodzie elektrycznym ogranicza jedno z największych źródeł strat energii – klasyczne hamowanie, w którym energia ruchu zamienia się wyłącznie w ciepło w hamulcach.
  • Silnik elektryczny działa dwukierunkowo: podczas przyspieszania pobiera energię z baterii, a podczas hamowania może – jako generator – zwrócić część energii kinetycznej z powrotem do akumulatora trakcyjnego.
  • Odzysk energii z rekuperacji nie jest pełny; część energii traci się w przewodach, elektronice i samej baterii, ale mimo to bilans jest zdecydowanie korzystniejszy niż przy wyłącznym użyciu hamulców mechanicznych.
  • Rekuperacja nie „dopisuje” dodatkowego zasięgu znikąd, tylko zmniejsza straty energii już raz zużytej na przyspieszanie pojazdu, co szczególnie w jeździe miejskiej może istotnie poprawić realny zasięg.
  • W ruchu miejskim, z licznymi fazami przyspieszania i hamowania, udział energii odzyskanej przez rekuperację bywa znaczący, dzięki czemu zużycie energii na 100 km może być porównywalne lub nawet niższe niż w cyklu mieszanym.
  • Na drogach szybkiego ruchu korzyści z rekuperacji są mniejsze, ponieważ dominuje zużycie energii na pokonywanie oporu powietrza, a hamowania występują rzadziej.
  • Styl jazdy ma kluczowe znaczenie: kierowca, który wcześnie odpuszcza pedał przyspieszenia i wykorzystuje mocne hamowanie silnikiem elektrycznym, zwykle osiąga wyraźnie niższe zużycie energii niż osoba jeżdżąca agresywnie i opierająca się głównie na hamulcach mechanicznych.